- Przepraszam, ale płoniesz - powiedział długowłosy chłopak który stał nad nią i zaciągnął się papierosem.
- Co ? - spytała zdezorientowana i spojrzała na swoje trampki. Faktycznie, topiły się. Szybko zgasiła je.
- Huh, dzięki - zaśmiała się cicho uderzając lekko ręką w czoło.
- James - blondyn wyciągnął w jej stronę rękę a ona korzystając z tego podciągnęła się do góry.
- Cherie - uśmiechnęła się i spojrzała w jego niebieskie oczy. - Skądś cię znam. - zamyśliła się. o
Po chwili do rozmowy dołączył się brunet o kręconych włosach.
- A kto to? A kim to ? - powiedział niczym postać z bajek. James spojrzał na swojego kumpla.
- Cherie, Cherie z... skąd u licha się tu wzięłaś ?- przeniósł wzrok z powrotem na nią z pytającym uśmiechem.
- Przyszłam tu z nimi - wskazała głową dwóch dreadmanów.
- Rastuchowie ! - zaśmiał się brunet.
- Więc Cherie od rastuchów ? - uśmiechnął się blondyn. - Miło mi cię poznać.To jest Kirk.
- Ej czekaj. Zaraz, wy jesteście tymi szarpidrutami z Metallicy.
Kirk który własnie zaciągał się skrętem zakrztusił się i spojrzał na mnie spod byka stojąc na ugiętych nogach i opierając ręce o kolana.
- Coś ty kurwa powiedziała ?
Podszedł w moją stronę ale miedzy mnie a niego kolejny długowłosy blondyn włożył rękę.
- Spokojnie. - powiedział lekko przez zęby. James machnął ręką i wywrócił oczami. Usiadł na ziemi.
- Anthony, miło mi cię kurwa poznać - zaśmiał się, z jego strony bił niesamowicie mocny zapach alkoholu lecz mimo tego wydawał się być w dość dobrym stanie. Odsunął rękę i wysunął ją w moją stronę.
- Cherie.
Nagle usłyszawszy dźwięk gitary elektrycznej odwróciła się. Bożę, po jaką cholerę to zrobiła?! To było kurwa jak grom z jasnego nieba. Stali tak - pięciu jeźdźców apokalipsy okrążonych ludźmi dawali koncert na pace samochodu. Dźwięk solówki który sprawił że na prawdę zaczynała się przekonywać do tej muzyki. Podeszła bliżej. Wpatrywała się w nich wszystkich. Rudowłosy wokal, blond bas, ciemnowłosa gitara rytmiczna, perkusja która przypominała popcorn i puszysty czarnowłosy " pudel " jako gitara prowadząca.
- Dobrzy są ale nam mogą possać. - odezwał się nagle James. Kirk stał obok nadal obrażony za to co przed chwilą powiedziała.
- Przepraszam - mruknęła w jego stronę on kiwnął ręką i odwrócił się.
- Przejdziesz się ze mną ? - Spytał długowłosy blondyn. Cherie kiwnęła głowa chodź w sumie prawie wcale nie podobał jej się ten pomysł.
Kiedy szła razem z nim brzegiem plaży, po prostu milczeli razem i przyglądali się wszystkim. Za każdym razem kiedy widzieli ze ktoś odpada czy po prostu zakłady nie wychodzą wybuchali śmiechem i szli dalej. Kilka dzieciaków udających prawdziwych metali w glanach, kilku rastamanów, parę dziwek i groupie które kleiły się do muzyków. Wystarczy że masz gitarę, perkusję...Wystarczy że masz piórko, pałeczkę, czy po prostu wyglądasz jak zawodowy rockman to już masz branie.
- Chore co dziewczyny potrafią robić kiedy mają parcie na " Sławę ". - mruknęła pod nosem.
- Niektóre po prostu pragną żeby ktoś je zauważył - blondn wzruszył ramionami.
- Jak można pragnąć sławy? Ciągłe bycie obserwowanym przez gapiów i fotereporterów którzy tylko czekają na jakiś twój błąd. A przecież na tym człowiek się uczy, na własnych błędach.
W tym samym momencie w jej stronę podbiegł Anthony. Wpił się w jej usta. Jego usta wręcz łączyły się idealnie z ustami białogłowy. Chłopak wsunął jej jakąś karteczkę w tylną kieszeń spodni. Odsunął się i idąc chwilę tyłem, gestykulując słuchawkę telefonu zaśmiał się i odwrócił się, podbiegł do samochodu, wskoczył na pakę i po prostu odjechał.
- I to był jeden z tych błędów ?
Nie odezwała się ani słowem. Po prostu patrzyła na odjeżdżający pickup.
Nagle usłyszała głos jednego ze swoich dreadowych znajomych.
- Ej, Wiśnia, kręci się domówka, wbijasz ? - odezwał się Trick.
- Jasne, już idę. Gdzie santa i kudłaty ? - spytała podłażąc w jego stronę.
- Zabrali się z mustangiem i jakimś typem wanem.
- Czzyli co? Długa droga ?
- Taa. Długa droga do wolności..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz